Jeśli pracownik, który będzie chciał dorobić do pensji, będzie musiał założyć własną działalność gospodarczą – zaproponowała Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy, która zamierza zakończyć pracę już w marcu.

Chce ona wprowadzić obowiązek pracy etatowej i zakazać pracy na umowach cywilnych. Eksperci rynku pracy uważają, że jest to prosta droga do zwiększenia szarej strefy.
Z propozycji Komisji Kodyfikacyjnej wynika, że wykonywanie usług na umowie zlecenie lub umowie o dzieło będzie możliwe wyłącznie w ramach samozatrudnienia. Pracownik, który będzie chciał legalnie dorobić do etatu, będzie musiał założyć działalność gospodarczą albo znaleźć umowę o pracę u innego pracodawcy.

– Jeśli nauczyciel angielskiego zechce udzielać prywatnych lekcji, będzie musiał założyć działalność gospodarczą. Jeśli pielęgniarka zamierza dodatkowo pracować w innym szpitalu na zlecenie, to również będzie musiała zostać przedsiębiorcą – wyjaśniła wiceprzewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej Prof. Monika Gładoch. – Dotyczy to każdego, kto zechce dorabiać do pensji. Na dotychczasowych zleceniach lub umowach o dzieło nie będzie można świadczyć usług bez zarejestrowania działalności –podkreśliła.

Nowe propozycje oznaczają dla pracowników dodatkowe koszty w związku z rejestracją działalności gospodarczej, a dla zamawiających ich usługi ryzyko ustalenia stosunku pracy z samozatrudnionym.
Domniemanie stosunku pracy będzie dotyczyło każdego pracownika, który świadczy pracę na rzecz zatrudniającego. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to pracodawca będzie musiał udowodnić przed sądem, że wykonujący usługi naprawdę był samozatrudnionym.
Zgodnie z propozycją Komisji Kodyfikacyjnej samozatrudnionym jest osoba, której praca polega w największej części polega na przekazywaniu wiedzy specjalistycznej, na wykorzystaniu unikalnych narzędzi lub rozwiązań dotyczących pracy, które są w dyspozycji samozatrudnionego. Jest to również praca wykonywana na rzecz osoby prawnej lub pracy, która polega na zaspokajaniu potrzeb pośrednio związanych z prowadzoną działalnością zatrudniającego.
– Te pomysły to terapia wstrząs dla rynku pracy. Miałyby sens, gdyby pracownicy na etacie zarabiali tak dużo, że dorabianie stałoby się zbędne lub bardzo rzadkie. Ale przynajmniej jeden skutek wprowadzenia proponowanych zmian jest pewny. To wzrost szarej strefy – konkluduje M. Gładoch.