100. urodziny obchodzi pan Feliks Zalaszewski. Z tej okazji w poniedziałkowe południe, 7 maja, dostojnego jubilata odwiedzili, by złożyć mu serdeczne życzenia prezydent Miasta Gniezna - Tomasz Budasz oraz kierownik Urzędu Stanu Cywilnego - Mariusz Kabaciński.

Pan Feliks przyszedł na świat w 1918 roku - jest więc rówieśnikiem niepodległej Polski, co zauważył w kazaniu ksiądz, odprawiający mszę w intencji jubilata. Jest jednym z dziesięciorga dzieci Józefa i Katarzyny Zalaszewskich. Z dokumentów rodzinnych wynika, że rodzina przemieszczała się w ramach państwa Pruskiego pomiędzy Wielkopolską a Zagłębiem Ruhry, silnie uprzemysłowionym regionem niemieckiej Nadrenii. W latach 20-tych rodzina osiadła w Dębnicy koło Gniezna, a w 1932 roku przeniosła się do oddalonego o ok. 4 km Sulina. Podczas wojny pan Feliks wywieziony został na roboty przymusowe do Niemiec. Po jej zakończeniu powrócił do Polski, do Sulina, i ożenił się. Do Gniezna przeniósł się po śmierci żony Stefanii, w roku 1990. Feliksowi i Stefanii Zalaszewskim urodziło się pięcioro dzieci. Jubilat ma 11 wnuków i 18 prawnuków. Swoje urodziny świętował więc niedawno w bardzo licznym gronie najbliższych - ok. 60 osób.

Pomimo zaawansowanego wieku, jubilat ma w sercu wiele radości i chęci do życia. Cieszy się, że jeszcze może sam czytać - chociaż druk musi być odpowiednio duży - lecz słabo słyszy, a ponadto boleje, że "nogi mu się popsuły", a tak by chciał jeszcze jeździć na motorze i chodzić. Wierzy jednak i ma nadzieję, że jeszcze trochę sprawności odzyska. Urzędowi goście złożyli mu życzenia 200 lat życia w zdrowiu. "Oh o ho! To pewnie nie" - śmiał się pan Feliks, ale przyznał, że kocha życie i jeszcze pragnie żyć. Jak przypomniano podczas uroczystości imię "Feliks" znaczy "Szczęśliwy" - i doskonale odzwierciedla duszę jubilata. Jubilat, oprócz pięknej wiązanki kwiatów, z rąk Prezydenta Miasta otrzymał także wielki kosz słodyczy, a następnie zgromadzeni odśpiewali mu gromkie: "200 lat! 200 lat! niech żyje, żyje nam..."

Jak mówi M. Kabaciński w bieżącym roku setne i ponad setne urodziny obchodzi dziewięcioro mieszkańców Gniezna, a najstarszym mieszkańcem Grodu Lecha jest pan Edmund Śmielecki, który liczy sobie 105 lat, a jesienią - "jak Bóg da" - obchodzić będzie kolejne urodziny. "Myślę, że w Polsce jest dobry klimat dla seniorów, ale w Gnieźnie chyba najlepszy" - mówi prezydent T. Budasz, zapytany o liczną grupę stulatków zamieszkujących w Gnieźnie. - "Mamy przecież wiele udogodnień dla osób w wieku senioralnym. No, może nie dla osób w wieku 100 lat, bo myślę, że one są przede wszystkim pod opieką swoich najbliższych. Dzisiaj mamy taką przyjemną uroczystość, kiedy mogę 100-latka po raz kolejny odwiedzić. Na pewno klimat gnieźnieński sprzyja temu, że żyjemy dłużej i cieszymy się tym życiem." (maw)