Już w najbliższy czwartek, 10 maja, Gniezno odwiedzi Cyrk "Arena". W mieście pojawiły się już plakaty i ulotki zapraszające do cyrku - który stanie na terenie miejskim przy ul. Gdańskiej i obwodnicy. Plakaty zwróciły uwagę m.in. aktywistów grupy walczącej z wykorzystywaniem zwierząt w cyrkach. Napisali w tej sprawie do Prezydenta Miasta Gniezna, Tomasza Budasza. Tyle, że Cyrk "Arena" przyjeżdża tym razem do Gniezna... bez zwierząt.

W piśmie, opublikowanym na Facebooku "obrońcy zwierząt" piszą: "W związku z pojawiającymi się reklamami, m.in. w gazetkach sieci „Biedronka” dot. nadchodzącego występu Cyrku Arena na terenie Gniezna składamy wniosek o ustosunkowanie się Pana Prezydenta w tej sprawie. W ostatnich dniach pojawiły się reklamy oraz bilety dot. występu Cyrku w dniu 10.05.2018 r., z których jasno wynika, że w ramach repertuaru będą wykorzystywane zwierzęta. Dodatkowo informacja zawiera miejsce, tj. teren miejski – ul. Gdańska koło wiaduktu. Nawiązując do wydanego Zarządzenia nr OR.120.5.2018 w sprawie: zakazu udostępniania terenów stanowiących własność Miasta Gniezna na cele związane z organizowaniem objazdowych przedstawień cyrkowych z udziałem zwierząt, w imieniu Gnieźnian skupionych wobec powyżej sprawy składamy zapytanie czy takowy Cyrk dostał zgodę na organizację występów i na jakiej zasadzie? Jednocześnie pragniemy określić nasze stanowisko, że jeśli program nie będzie zawierał elementów z udziałem zwierząt, to odstąpimy od oficjalnych protestów. Nie zmienia to faktu, że zwierzęta będą przetrzymywane gdzieś poza miastem, w ciasnych mobilnych klatkach i nie rozwiązuje to do końca sprawy. Prosimy o pilną odpowiedź, ze względu na zbliżający się termin planowanego spektaklu."

Ze względu na brak zgody na dzierżawienie terenów miejskich cyrkom ze zwierzętami, Cyrk "Arena" przyjeżdża tym razem do Gniezna bez zwierząt. Zwierzyniec cyrku będzie w tym czasie przebywał w innym miejscu na trasie występów cyrku. Tym samym cyrk w pełni dostosował się do decyzji Prezydenta Miasta Gniezna i wymogów miasta. Umowa, jaką podpisują z miastem, zawiera zapis: "Wydzierżawiający nie wyraża zgody na przebywanie na terenie dzierżawy zwierząt, w tym również biorących udział w przedstawieniu cyrkowym". Cyrk musi ponadto wnieść kaucję gwarancyjną w astronomicznej kwocie 10.000 zł, która nie będzie zwrócona właścicielom cyrku, jeśli na jego terenie podczas postoju w Gnieźnie, będą trzymane zwierzęta biorące udział w widowisku.

Sytuacja ta nie satysfakcjonuje w pełni "obrońców zwierząt", którzy na portalu społecznościowym wypowiadają się: "Oczywiście, że zakaz i występ bez zwierząt problemu nie rozwiązuje, ale... jest to już jakiś kompromis. Jeśli jeden, czy drugi cyrk zobaczy, że bez zwierząt idzie zrobić występ i zarobić, a sprzeciw społeczeństwa dodatkowo im sprawę utrudnia, to być może w końcu pójdą po rozum do głowy. Sami też nie możemy wiecznie nie i nie. Sytuacja jest dynamiczna, zobaczymy co w końcu UM załatwi i czy na taką umowę Cyrk pójdzie" - tłumaczą. - "Oczywiście mamy świadomość tego, że na czas spektaklu , zwierzęta cyrkowe , będą gdzieś przetrzymywane. I będą dusiły się w klatkach. Nie jesteśmy obojętni na ich los. Przecież walczymy o nie. Tylko w naszych głowach pojawia się taka myśl, że może trzeba dać im szansę. Z dnia na dzień nie przestaną być posiadaczami tych zwierząt. Dla cyrkowców to też jest duża zmiana. Ukłon, że próbują. Trzeba być sprawiedliwym i dostrzegać dwie strony medalu. Takie jest nasze stanowisko. Jeżeli się zawiedziemy, następnym razem nie będziemy tak wyrozumiali. My działamy dalej - na arenie 'okolognieźnienskiej' , żeby rejon z zakazem był coraz większy."

Jak się dowiadujemy nieoficjalnie niewykluczone jest jednak, że cyrk tym razem dostanie poparcie lokalnych działaczy, którzy chcą w ten sposób zachęcić właścicieli cyrku do całkowitego wycofania zwierząt ze swoich programów artystycznych. Z drugiej zaś strony nie brakuje głosów przeciwnych, nawołujących do dalszej walki z cyrkami.
 "Proponuję i tak zrobić pikietę. W Poznaniu mieliśmy podobną sytuację i robiliśmy. Cyrk Arena wykorzystuje zwierzęta bez względu na to czy tu wystąpią czy nie i ludzie im za to płacą idąc do tego cyrku. My właśnie to tłumaczyliśmy ludziom, że i tak wspierają męczenie zwierząt kupując bilety" - pisze jedna z aktywistek. Inna zaś dodaje: "Moim zdaniem takie działania cyrku to tylko sposób omijania prawa dla pieniędzy. Nie ma kompromisu - oni nie robią nic, żeby zadbać o zwierzęta, a tu właśnie o zwierzęta chodzi. Poza tym uważam, że w sprawie cierpienia innych nie ma kompromisów - cierpienie to cierpienie, nie ważne gdzie. Nie będę ukrywać, że jestem zawiedziona brakiem oficjalnego protestu." Działacze nie kryją też, że ich celem nie jest wprowadzanie lokalnych zakazów, lecz wprowadzenie ogólnopolskiego prawa zabraniającego występów cyrków ze zwierzętami na terenie całego kraju.

Gnieźnieński Magistrat jest natomiast całkowicie usatysfakcjonowany decyzją cyrku o pozostawieniu zwierząt poza naszym miastem. Jak się dowiadujemy artyści mogą mieć na terenie cyrku jedynie zwierzęta domowe, które z nimi zamieszkują. "Cyrki mogą nadal w Gnieźnie występować na terenach miejskich, lecz bez udziału zwierząt" - wyjaśnia Anna Dzionek, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego. Magistrat nie zamierza dociekać, czy poza występami w Gnieźnie dany cyrk ma w swoim programie tresurę zwierząt, czy też nie, ani gdzie zwierzęta przebywają - decyzja Prezydenta Miasta dotyczy wyłącznie występów na terenach miejskich w Gnieźnie.

Cyrk "Arena" przyjeżdża do Gniezna bez zwierząt, lecz wielu gnieźnian pyta: a jakie zwierzęta będą w cyrku? Czy gnieźnianom spodoba się cyrk bez zwierząt? Czy "obrońcy zwierząt" - głoszący hasła antycyrkowe w imieniu ogółu gnieźnian - okażą się faktycznie reprezentantami szerszych szeregów społeczeństwa, czy tylko samych siebie? Jakiego cyrku chcą naprawdę gnieźnianie? Czy cyrki bez zwierząt mają rację bytu i szansę na powodzenie? Będziemy mogli się wkrótce o tym przekonać.. (maw)