Podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Miasta Gniezna rajcy zajmowali się m.in. zmianami w komunikacji publicznej, związanymi z planami utworzenia zintegrowanego centrum przesiadkowego. Dość niespodzianie pojawiła się też dodatkowa kwestia: czy w Gnieźnie trzeba zmienić nazwy przystanków i jakie inne udogodnienia można by wprowadzić w naszej komunikacji miejskiej?

Centrum przesiadkowe ma – zgodnie z planami – powstać w miejsce obecnego dworca autobusowego PKS, w tym na placu wykorzystywanym obecnie do postoju autobusów. Problemy związane z przygotowaniami do utworzenia centrum oraz toczącymi się rozmowami trójstronnymi pomiędzy miastem, a spółkami PKP i PKS Gniezno zreferował radnym zastępca Prezydenta Miasta Gniezna, Jarosław Grobelny. Jego zdaniem obecne rozwiązania i wygląd tego miejsca są niekorzystne wizerunkowo dla Gniezna, jako historycznego grodu stołecznego i miasta turystycznego. Miasto liczy, że pomimo napotykanych trudności, będzie możliwe pomyślne doprowadzenie planów do realizacji. „Zmierzamy do konsensusu” – zapewnia J. Grobelny. – „Dzięki temu, że obiekt, który – mam taką nadzieję – wybuduje Miasto, będzie służył i MPK, i PKSowi i wszystkim innym przewoźnikom, mieszkańcy będą zapewne chętniej korzystali z komunikacji publicznej.” W związku z czym zaproponowano utworzenie przystanku „Dworzec Autobusowy” przy dworcu PKP.

W dyskusji nad projektem głos zabrał Krzysztof Modrzejewski z klubu Ziemia Gnieźnieńska – Gniezno XXI: „Kwestie PKSu i Dworca Autobusowego jak najbardziej rozumiem, ale przeglądając załącznik zauważyłem, że jest problem związany z nazewnictwem samych przystanków. Są one nazwane zależnie od tego, przy której ulicy się znajdują, na przykład: Wrzesińska I, Wrzesińska II i aż do Wrzesińska IX. Spotkałem się kiedyś z pewnym problemem. Przyjechali do mnie znajomi spoza Gniezna, dojechali pociągiem na dworzec i musiałem im wytłumaczyć, na którym przystanku mają wysiąść. Przyznam, że nie było to łatwe. Inne miasta mają takie rozwiązanie, że każdy przystanek ma swoją indywidualną nazwę i jest ona umieszczona na przystankach. (...) Czy moglibyśmy rozważyć nadanie  takich nazw indywidualnych, żeby łatwiej było poruszać się komunikacją miejską osobom spoza Gniezna?”

„Możemy to rozważyć i Pan Prezydent już kiedyś takie dyskusje podejmował, tylko musielibyśmy policzyć, ile by to kosztowało i rozważyć, czy zmieniać nazwy wszystkich przystanków, czy nie wszystkich, jak nazwy miałyby być na nich uwidocznione” – odpowiedział J. Grobelny. – „Nie rezygnowałbym jednak z numerów przystanków, ale dodatkowo je nazwał, gdyż z technicznego punktu widzenia np. Wrzesińska VI jest konkretnym miejscem. Jest to konkretny przystanek i dla kogoś, kto tam operuje, ma coś zrobić, łatwiej jest zlokalizować ten przystanek dzięki oznaczeniu, niż np. Wrzesińska – Millenium. Natomiast dla osoby jadącej autobusem jest to jak najbardziej wygodne. (...) Sprawa jest jak najbardziej do rozważenia i myślę, że nie będzie to budziło kontrowersji.” Kolega klubowy K. Modrzejewskiego, Maciej Elantkowski, zwrócił uwagę, że wzorowanie się na Poznaniu mogłoby oszczędzić problemów, o których wspomniał J. Grobelny, gdyż przystanki tam są nazwane albo od nazwy najbliższej przecznicy, albo nazwami dwóch głównych krzyżujących się ulic, a w sporadycznych przypadkach od znajdującego się w pobliżu charakterystycznego miejsca czy obiektu.

Chociaż podkreślono, że nie jest to temat bieżącej sesji i sprawę można przeanalizować w przyszłości, kwestię tą rozwinął radny Jan Szarzyński z klubu „Samorządni”: „Ja bym chciał dodać, że w wielu miastach można usłyszeć komunikaty w autobusie, że autobus zbliża się do tego a tego przystanku i to byłoby dobrym rozwiązaniem dla naszego miasta”. Zastępca Prezydenta z uśmiechem na to odpowiedział: „Oczywiście moglibyśmy sobie do tego jeszcze zamontować tablice wyświetlające informację o której przyjeżdża autobus. Te systemy są oparte na GPSie i informacja na nich podana to dokładny czas przyjazdu autobusu. Oczywiście możemy różne systemy zamontować i myślę, że za ok. 10 – 15 lat będzie to standardem, natomiast musimy wziąć pod uwagę też nasze możliwości finansowe. (...) Na pewno natomiast pojawi się aplikacja na telefony, która będzie informowała osobę korzystającą z komunikacji miejskiej o przyjeździe autobusu, bowiem nasze autobusy są wyposażone w system GPS i nie ma problemu, żeby takie komunikaty były poprzez aplikację przekazywane”.

Radny Jerzy Lubbe zwrócił uwagę na potrzebę finansowania nowych rozwiązań w komunikacji miejskiej, które mogą się przyczynić do skłonienia mieszkańców do częstszego z niej korzystania i odciążenia miasta, które cierpi z powodu nadmiernego ruchu samochodowego. Poruszono wreszcie także kwestię, kto odpowiada za porządek na przystankach, kto i co zobowiązany jest robi. Wskazano m.in. na fakt, że na wielu przystankach brak jest koszy na śmieci, a niektóre – np. przy ul. Biskupińskiej – po ostatnich opadach śniegu nie były odśnieżone. Dyskusję trzeba było jednak zakończyć. Natomiast stwierdzono, że dowodzi ona, że w najbliższym czasie trzeba się bliżej zająć sprawami związanymi z komunikacją miejską i jej rozwojem. (maw / fot. wikipedia.org)