Nie ma WOŚP bez muzyki. Cały pomysł tej akcji zrodził się w końcu w środowisku „rock’n’rollowym” i od początku WOŚP funkcjonuje hasło: „miłość – przyjaźń – muzyka”. Tak więc podczas gnieźnieńskiego finału nie mogło zabraknąć też tej ostatniej. Na scenie zaprezentowały się zespoły Big Up! I Jafia, grające muzkę „roots reggae”.

Było zimno – bardzo zimno. Chociaż termometry wskazywały temperaturę -4 - -5 stopni, to jednak temperatura odczuwalna, w skutek wiatru i dużej wilgotności powietrza, była dużo niższa. Trudno się więc dziwić temu, że gdy zespół Big Up! Wyszedł na scenę, w amfiteatrze CK eSTeDe czekało na nich ledwie ok. 40 osób.

Big Up! To zespół doskonale znany Gnieźnianom i często w Gnieźnie występujący. Członkowie zespołu wywodzą się z Koła, Turku, Zbąszynia i właśnie Gniezna. W roku ubiegłym grupa wydała swój debiutancki krążek pt. „Dusza”. Sami bardzo zziębnięci i zmagający się ze spowodowanymi niską temperaturą problemami technicznymi, próbowali rozgrzać publiczność takimi piosenkami, jak: „Raise up”, „Smile”, „Watch out” czy „Fleeting moments”. Niezwykłą przyjemność zrobili słuchaczom, śpiewając także szlagier Boba Marleya „Stir it up”.

Gdy ich koncert zbliżał się do końca, amfiteatr... zaczął wypełniać się ludźmi i w końcu na widowni było kilkaset osób. Jednak tylko na krótko. Większość zdecydowała się przyjść jedynie, by z bliska oglądać widowiskowe „światełko do nieba”. Nim ono rozbłysło, były słowa podziękowań, informacje o zliczonych na dany moment środkach finansowych oraz pyszny tort w kształcie WOŚPowego serca. Gdy fajerwerki się skończyły, większość opuściła amfiteatr. Na koncert gwiazdy wieczoru, zespołu Jafia, pozostało ok. 100 osób.

Jafii jest jednym z najlepszych polskich zespołów wykonujących muzykę reggae. Nie trzeba ich przedstawiać nikomu, kto jest zaangażowany w WOŚP, lub jest tylko sympatykiem Orkiestry. Starczy przypomnieć, że to oni właśnie stworzyli przebój, który „zrósł się” z Orkiestrą jako jej hymn: „Wystarczy odrobina nadziei”. W ich wykonaniu usłyszeliśmy m.in. „Let His name be praised”, „Powstanie”, „Jak najdalej” czy „Caravana”. Jednak do końca tej reggae’owej „uczty muzycznej” dotrwało ledwie ok. 30 osób. (maw)