Jeszcze tylko prezydent musi podpisać znowelizowaną ustawę o wychowaniu w trzeźwości żeby zmieniły się godziny funkcjonowania całodobowych sklepów monopolowych, a amatorzy „piwka” na świeżym powietrzu musieli poszukać sobie innych miejsc na spotkania towarzyskie.

Ustawa wprowadzi powszechny zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych, chyba, że rada gminy zechce odstąpić od tego zakazu, ale będzie będzie mogła to zrobić tylko w drodze uchwały. Wtedy jednak samorząd będzie musiał upewnić się, że nie wpłynie to negatywnie na prawidłowe kształtowanie polityki społecznej w zakresie przeciwdziałania alkoholizmowi, a zmiana zasad konsumpcji nie zakłóci bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Również właściciele sklepów monopolowych muszą się przygotować na zmiany. Rady gmin będą bowiem mogły wprowadzić ograniczenia w nocnej sprzedaży alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem zakupu. Radni zdecydują też, czy obostrzenia będą obowiązywały na terenie całej gminy, czy tylko np. w poszczególnych dzielnicach. To rozwiązanie w zamyśle autorów przepisów ma być narzędziem do walki z degradacją centrów polskich miast.
– Wpisuje się ono w cel ustawy, jakim jest przeciwdziałanie alkoholizmowi – uważa mecenas Zbigniew Krüger. – Nie sądzę jednak, żeby zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych był konieczny. Ten pomysł tylko sankcjonuje nieprawidłowe działania policji, która niewłaściwie interpretowała i stosowała dotychczasowe przepisy i karała osoby, które piły alkohol np. na bulwarach – dodaje.
Mowa tu m.in. o przypadku, o którym niedawno było głośno w całej Polsce. Mężczyźni pili piwo na schodkach bulwarów nad Wisłą w Warszawie. Policjanci chcieli ich ukarać za to grzywną, a w której to sprawie wypowiedział się sam Sąd Najwyższy. Ponieważ wtedy zakaz spożywania alkoholu obowiązywał tylko na ulicach, SN stwierdził, że schodki to nie ulica i zwolnił piwoszy z kary.