Co ma wspólnego kuchnia z biblioteką? Zdawałoby się, że nic, a w każdym razie bardzo niewiele. Tymczasem przecież o jedzeniu pisze się wiele książek i mają one długą historię. W poniedziałek, 14 maja, w Bibliotece Publicznej Miasta Gniezna, odbyło się spotkanie z Łukaszem Muciokiem - zapalonym kucharzem, miłośnikiem jadła regionalnego i autorem strony kulinarnej "Marka Sama w Sobie".

Kuchnia i biblioteka to - jakby się zdawało - dwa odległe od siebie miejsca, a jednak... "Wbrew pozorom wcale tak nie jest. Biblioteka to książka, a książka kucharska zajmuje poczesne miejsce w literaturze popularno-naukowej" - mówi Ewa Jaworska, kierownik filii nr 2 BMPG. - "Cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem nie tylko ze strony pań, ale także coraz więcej dzieci szuka dla siebie przepisów, na podstawie których mogłyby coś zrobić np. na Dzień Matki, czy na Dzień Ojca. Jako biblioteka wychodzimy też z założenia, że prowadząc program edukacyjny 'A ja jestem Polak mały', chcemy pokazać, że nie tylko żołnierze walczyli o wolność, o odzyskanie przez Polskę niepodległości, ale także walczono słowem, walczono muzyką, i także bardzo ważna była pielęgnacja tradycji w rodzinie, a w tej tradycji ważna też była kuchnia. Także powstawały też przepisy kucharskie polskich potraw i dzięki temu ta tradycja się rozwijała i dzieci dzięki rodzinie mogły się oswoić także z polską kuchnią." 

Okazuje się więc, że w kuchni również można być patriotą - nie tylko mówić po polsku, ale także gotować po polsku - i to, co podajemy na stół może być także wyrazem tożsamości narodowej i kulturowej. "Polska kuchnia to także kuchnia regionalna. Oczywiście wpływy zaborców były dosyć duże - u nas w Wielkopolsce były to wpływy niemieckie - ale jednak ta regionalna kuchnia jest dla nas bardzo ważna i cieszymy się, że przeżywa ona w chwili obecnej 'drugą młodość'. Obecnie wiele osób szuka pozycji o kuchni wielkopolskiej, które posiadamy również w swoich zbiorach. Dobrze by było, żeby dzieci oswajały się z takimi nazwami, jak gzik, pyry czy plędze i żeby one nadal funkcjonowały w naszej świadomości i były naszym dziedzictwem kulturalnym."

Łukasz Muciok swoje spotkanie z młodzieżą z gnieźnieńskich szkół rozpoczął od słów: "Nie chodzi o to, aby jedzenie było dodatkiem do naszego życia, lecz chodzi o świadomość, że 'jesteś tym, co jesz', czyli że to, co jemy, to nas buduje - witaminy, błonnik, wapń. Tak naprawdę to nas buduje - z tego się praktycznie składamy. Dlatego tak ważne jest, aby jeść świadomie, jeść odpowiednie rzeczy." Uświadamiał, że to, co jemy, ma wpływ na nasze życie, na naszą kondycję i zdrowie - i że po latach możemy odczuwać konsekwencje naszego sposobu odżywiania się, a nawet - jak zauważono - przekłada się to także na życie kolejnych pokoleń.

Przede wszystkim jednak opowiedział o rozwoju sposobu odżywiania się i kuchni od czasów prehistorycznych - od tzw. kultury zbierackiej a potem zbieracko-łowieckiej, poprzez czasy, gdy ludzie nauczyli się uprawiać ziemię oraz hodować zwierzęta, aż do współczesności. Także poruszył temat podobieństw między kuchniami różnych regionów świata, a także wpływach i pojawianiu się różnych wpływów żywieniowych. Opowiadał o tym, co jadano w Polsce przed wiekami, a także o książkach kucharskich z tamtego okresu. Młodzież miała też okazję poznać i posmakować produkty tradycyjne i regionalne, takie jak: syrop z mniszka lekarskiego, hryćka - syrop z kwiatów czarnego bzu czy też  konfitur z malin. Gość zachęcał, by poznawać kuchnię regionalną, szukać starych przepisów - często spisywanych przez babcie czy prababcie - i wykorzystywać je, powracać do kuchni regionalnej i naturalnej. (maw)