Ogromny Ford Crown Victoria od około 2 miesięcy wzbudza sensację na ulicach Gniezna. To bardzo rzadki samochód na polskich drogach. Ten jednak jest tym ciekawszy, że jest to amerykański wóz policyjny. Już jutro będzie można zobaczyć go na terenie Parowozowni Gniezno, a nawet się nim przejechać!

Takie samochody zwykle widujemy tylko w amerykańskich filmach, więc pojawienie się tego wozu na ulicach Gniezna wywołało niemałą sensację. Już jakiś czas temu pojawił się podobny pojazd - amerykańska taksówka "yellow cab", która w sposób oczywisty zwraca uwagę na ulicach miasta, ale... amerykańskiej policji chyba nikt się nie spodziewał.

"Pasję do samochodów mam od urodzenia. Wszyscy się śmieją, że urodziłam się w garażu i tak mi zostało do tej pory. Kręci mnie to. Nie wyobrażam sobie życia bez samochodu, żeby nie pogrzebać przy nim, nie pojeździć. To by było dla mnie straszne" - mówi właściciela nietypowego pojazdu, Justyna Nawrocka. Samochód kupiła w... Kaliszu, szukając dla siebie czegoś z większym silnikiem. Pod maską jej forda - ważącego ok. 1,8 tony - kryje się silnik 4.6 litra w układzie V8, o mocy pomiędzy 225 a 250 KM. "To była taka spontaniczna decyzja, chociaż szukałam akurat czegoś z większym silnikiem. Coś mnie w tej crown victorii urzekło i stwierdziłam, że muszę ją mieć" - mówi właścicielka. Auto nie trafiło do Gniezna prosto z USA - zostało kupione w Kaliszu.

Utrzymanie takiego pojazdu jest bardzo kosztowne. Zużycie paliwa przy jeździe "ekonomicznej" to minimum ok 12 litrów na 100 km, ale - jak piszą użytkownicy tych aut - przy "ostrzejszej" jeździe potrafi się zwiększyć nawet do ok 35 litrów. Wymiana olejów to też znaczne koszty. Dochodzi też wysokie oc. Pani Justyna, zapytana, czy nie obawiała się tych kosztów, mówi: "Śmieję się zawsze, że strachu i pieniędzy nigdy nie miałam. Raz się żyje. Nie będę sobie żałować. Jak się popsuje, to też trzeba będzie naprawić, bo już tak czuję, że to auto będzie ze mną naprawdę bardzo, bardzo długo, bo już się do niego bardzo przywiązałam.

Auto przyciąga uwagę przechodniów i innych kierowców. Zwłaszcza, że ma nie tylko "policyjne malowanie", ale także "koguty" na dachu, które oczywiście nie mogą być na co dzień używane, ale - jak zapewnia pani Justyna zarówno światła, jak i syreny działają. "Widzę pozytywny odbiór. Ludzie się uśmiechają kiwają. Także dzieci bardzo się cieszą. Fajnie, że mogę komuś sprawić tym przyjemność. Ludzie często też zagadują. Pytają się, jaki samochód ma silnik, skąd jest to auto, itd. Fajnie jest sobie tak porozmawiać." Zdarzają się też zapytania, czy nie powiozłaby młodej pary do ślubu lub czy nie przyjechałaby na festyn. 

Już jutro - w sobotę, 26 maja pani Justyna i jej Crown Victoria pojawią się na "Dniach Pary" w Parowozowni Gniezno. Samochód będzie można oglądać od godz. 12.00 do 15.00. Jego właścicielka chętnie o nim opowie, a także... przewiezie nim w zamian za worek plastikowych nakrętek od butelek na cel charytatywny. (maw)