Niezwykle interesującą wystawę otwarto w piątkowy wieczór w Domu Kultury w Łubowie. Dwie młodziutkie artystki - Monika Kaźmierska z Łubowa i Julia Muszyńska z Witkowa, uczennice I LO w Gnieźnie – prezentują na niej swoje prace plastyczne. Na wernisaż wystawy przybyło blisko 100 osób.

„Kiedy wczoraj do późnego wieczora przygotowywaliśmy tą wystawę, dotarło do mnie, jakie mamy tutaj u nas perły, jakie talenty. Widziałam próbę i byłam przy instalacji wystawy – i wrażenia nie dawały mi potem zasnąć. Mamy naprawdę wyjątkową młodzież i sami się państwo za chwilę o tym przekonają” – powiedziała na wstępie Agnieszka Gadzińska, dzięki której wystawa została zorganizowana. Dla obu dziewcząt była to pierwsza wystawa w zasadzie indywidualna – chociaż w duecie i pt. „Double” (ang. „Podwójnie”) – gdyż wcześniej prezentowały one jedynie pojedyncze swe prace podczas wystaw grupowych.

Monika Kaźmierska swe zamiłowania artystyczne odkryła w wieku 6 lat i swe pierwsze kroki stawiała właśnie w Domu Kultury w Łubowie. Obecnie nie tylko uczy się w I LO w Gnieźnie, ale także w Szkole Rysunku „Ventzi” w Poznaniu i przygotowuje się do egzaminów na Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu (dawniej: ASP). „Pięć na osiem moich pokazanych tutaj prac wykonałam na kursie rysunku w szkole ‘Ventzi’” – mówi autorka. – „Głównie jest to eksperyment i zabawa. Mam pewną podstawę, teoretyczną wiedzę, i postanowiłam się tym pobawić. Niektóre komponenty odwróciłam, albo usuwałam wszystko i dodawałam cokolwiek innego. Cztery z tych prac zrobiłam akrylami, a jedną grafitem.” Niezwykle ciekawym obrazem jest wykonany przez nią akt kobiecy, gdzie artystka połączyła tradycyjny rysunek wykonany tuszem z kwiatami, ukształtowanymi z tkaniny utwardzonej techniką powertex na metalowych stelażach. Obok tej pracy prezentowana jest także instalacja o charakterze rzeźby, wykonana m.in. z kilku tysięcy puzzli. „To miała być moja odpowiedź na stworzenie Adama. To obraz stworzenia kobiety, gdzie jedna ręka jest owinięta drutem, druga tiulem. Ma to pokazywać trochę kobiecej delikatności, ale też stanowczość i złożoność kobiecej natury” – mówi artystka.

Ponad 30 swoich prac zaprezentowała Julia Muszyńska. Od razu widać w nich fascynację fantastyką i nawiązania do mangi. „Moje prace to jest misz-masz. Sama nie wiem, co tam jest” – mówi utalentowana licealistka. – „Po prostu to, co mi się akurat ‘nawinie’, jaki jest w danej chwili nastrój – siadam i rysuję, bez jakiejś głębszej inspiracji. Prezentowane tu prace powstały w ciągu ok. trzech lat. Przy tym często biorę w ręce jakąś swoją starą pracę i dodaję coś nowego”. Za pomocą ołówków, kredek, markerów i akwareli i – jak sama stwierdza – wszystkiego, czym da się tworzyć, wyczarowuje niezwykle barwny, zupełnie odrealniony, świat własnej fantazji. Wiele jej prac cechują bardzo mocne kolory i duża ilość szczegółów – zdałoby się, że aż do przesady, ale… „w tym szaleństwie jest metoda” i te prace mają swój mocny charakter, który z pewnością może się podobać. Nie brakuje też grafik bardziej stonowanych pod względem graficznym. Przyznaje, że takie właśnie skrajności są jej najbliższe, a także, że wykłóca się ze swoim nauczycielem o swoje prace, że „tak właśnie ma być i już”.

Wernisaż Moniki i Julii swoim występem uświetnił ich szkolny kolega Adam Wędzikowski, również pochodzący z Łubowa. Zaprezentował on półgodzinny monodram teatralny własnego autorstwa. Pisząc go, oparł się o życiorys i filozofię Franca Fishera, znanego w kręgach elit artystycznych przedwojennej Warszawy filozofa, erudyty i autora zabawnych opowiastek. Koncepcję przygotowywał on około miesiąca, a potem całość sztuki napisał w ciągu… trzech dni. Ukazał szaleństwo i geniusz swego bohatera w formie tragifarsy o – jak to ujmuje – słodko-kwaśnym charakterze. Jego występ zakończył się długo niemilknącymi owacjami na stojąco.

Wystawa będzie czynna dość krótko – do 12 kwietnia. Można ją zwiedzać w godzinach pracy Domu Kultury. Stanowi ona doskonały przykład na to, że także w tak małych miejscowościach rodzą się wielkie talenty. Dowodzi też i tego, że również w małych ośrodkach kultury dzieją się wielkie rzeczy. (maw)