Rak - w wielu z nas, niniejsze słowo wzbudza lęk, strach, a przede wszystkim poczucie bezradności. Dla niektórych to wyrok, a dla innych początek ciężkiej i trudnej walki, którą jednak wbrew przekonaniom wielu ludzi można zwyciężyć. Złe samopoczucie, utrata włosów, osłabienie to częste objawy towarzyszące tej paskudnej chorobie. Jednak nie wszyscy chcą się poddawać - tego dowodem jest GSA.

Pośród kobiet najczęściej występującymi odmianami nowotworu są rak piersi czy też szyjki macicy. Niby zaczyna się tak niewinnie, delikatnie - bóle, utrata apetytu, a na koniec wizyta na oddziale radio bądź chemioterapii. Długotrwałe, często bolesne leczenie, niemożność bycia w pełni samodzielnym, utrata włosów, utrata tego pięknego kolorytu naszej skóry, a w szczególności brak tych iskierek radości, pragnienia w oczach. Kiedy na naszych rękach pozostają sińce po wkłuciach i towarzyszy nam ciągła ospałość i bezsilność. Tak w pigułce wygląda życie tych, którzy muszą zmagać się z chorobą nowotworową. Jednak to dopiero początek wojny, która mimo tego, że wywróciła nasze życie do góry nogami, mimo tego, że jest paskudnym i okrutnym tworem czegoś, co zrodziło się w piekle, możną ją pokonać i należy stawić jej czoła.

Kiedy już jakiś czas temu, bo około 6 lat temu tworzono Encyklopedię Ziemi Gnieźnieńskiej, panią prezes Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Amazonek, Krystynę Lubińską-Palicką  poproszono o to, aby do tej encyklopedii wpisała hasło, które będzie nawiązywać do działalności GSA, na czym polegają działania tego stowarzyszenia. - Te dwanaście lat temu, kiedy przechodziłam swoje pierwsze leczenie, do Gniezna przyjechały 3 panie amazonki z naszego sąsiedniego miasta, Wrześni. Ich stowarzyszenie już wtedy prężnie działało, prosperowało - tłumaczy prezes Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Amazonek. Te kilkanaście lat temu w Gnieźnie było już 18 amazonek, a tego rodzaju spotkania czy też rozmowy z również cierpiącymi i chorującymi na raka piersi kobietami dla wielu przynosiły ukojenie, poczucie zrozumienia, a przede wszystkim łączenie się we wzajemnym zrozumieniu i wspólnej rozmowie. - U żadnej ze znanych mi osób z Gniezna, objawy, które miałam nie występowały. Dla mnie było to coś nowego, zupełnie nowe doświadczenie. Wtedy był to właściwie temat tabu, aby głośno rozmawiać o raku - mówi, po czym dodaje: - Przeszłam dwuetapową operację, przez półtora roku byłam łysa, ale mój stan psychiczny był na tyle mocny i silny, że mogłam wzniecić tę wolę walki również u innej pacjentki, która była w sobie bardzo zamknięta. Początkowo panie należące do Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Amazonek nie czuły się na siłach ani też nie za dobrze znały się na tym, jak prowadzić taką grupę i czy będą miały w ogóle ochotę i chęć na głośne rozmowy o swoich przykrych chorobach. Jednak dzięki pomocy wielu osób, które pomogły pani Krystynie, GSA istnieje do dzisiaj i w maju tego roku będzie obchodzić swoją 12 rocznicę działalności. Obecnie, do stowarzyszenia należy 60 kobiet, z których jednak nie wszystkie są "czynne", ponieważ niektóre z nich dotąd jeżdżą na chemioterapię, ale także z innych możliwych przyczyn nie są aktywne. Jesienią jednak, członkinie przeżywały stratę swojej koleżanki, która niestety, ale przegrała tę walkę z chorobą nowotworową. - Każde odejście, każda wznowa choroby jest dla nas pewnego rodzaju traumą, ale jesteśmy solidarne - mówi K. Lubińska-Palicka.

Ważnym jest jednak, aby nadal o nich pamiętać i wzajemnie pielęgnować w sobie to poczucie, że one nadal są, one nadal żyją i egzystują. Warto podkreślić, że już 21 marca tego roku odbędzie się Ogólnopolski Kongres Onkologiczny, podczas którego wręczane są nagrody, tzw. "Jaskółki nadziei" nawiązujące do życia kobiet cierpiących na raka, które są jednak nadal aktywne, cieszą się każdym dniem i chwilą oraz jak nadal czerpią z niego radość. - W ubiegłym roku obejrzałam spektakl "Jest jak jest" opowiadający o kobiecie, która choruje na raka, odchodzi z tego świata, o jej relacji - pacjentki ze swoimi najbliższymi. Bohaterka zdaje sobie sprawę, że powrót jej choroby jest już nieodwracalny i nie może już nic z tym począć - zaznacza pani prezes.

Jest to moment bardzo dramatyczny, zarówno dla samego pacjenta, jak również dla jego bliskich, którzy niejako muszą pogodzić się z nadchodzącą stratą. To jak pewnego rodzaju oczekiwanie na wyrok, na to odejście, przedwczesne i zarazem niezwykle bolesne i traumatyczne. W żaden sposób nie można pogodzić się z tym losem, który cichutko i podstępnie odbiera nam każdą cudowną chwilę, zabiera wartości przyjaźni, miłości, a w szczególności tych ostatków nadziei. Jednak możliwość zjednoczenia się w swoim bólu i cierpieniu, a przede wszystkim wszelkie poszukiwania wzajemnego zrozumienia kogoś, kto czuje i przeżywa ten cały proces bardzo podobnie, to szansa na nowe, lepsze życie w chorobie. Gnieźnieńskie Stowarzyszenie Amazonek tworzą kobiety silne, zdeterminowane, które dla wielu osób są pięknym dowodem na to, w jaki sposób nie utracić woli walki z nowotworem. (EJ)