W sobotnie popołudnie wielu gnieźnian przybyło do kościoła pw. Chrystusa Wiecznego Kapłana, a następnie na cmentarz przy ul. Witkowskiej, by pożegnać i złożyć hołd kapitanowi Józefatowi Sztuce. Był on bohaterem wojennym, kombatantem Armii Krajowej i prezesem gnieźnieńskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Zmarł on w miniony weekend.

Kpt Józefat Sztuka urodził się 11 sierpnia 1924 w śląskim mieście Czeladź. Gdy osiągnął pełnoletniość, by uniknąć wywozu do Niemiec, podjął pracę w zakładzie metalurgicznym w Radomsku, gdzie zetknął się z konspiracyjnym harcerstwem. W 1943 roku złożył przysięgę i jako członek Szarych Szeregów przyjął kryptonim „Krzyś”. Brał czynny udział w wielu przeprowadzonych akcjach dywersyjnych, a po przeszkoleniu wojskowym został wcielony do oddziału partyzanckiego 74 Pułku Piechoty AK i służył w nim aż do zakończenia działań wojennych. Za swą wojenną służbę, a także późniejsze działania na rzecz podtrzymywania pamięci o Armii Krajowej i propagowanie harcerstwa został odznaczony m. in. Krzyżem „Za Zasługi dla ZHP”, Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Pro Memoria i Medalem Srebrnym Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej. Po wojnie zamieszkał w Gnieźnie i z nim związał swe życie i służbę.
 
Ogromne zasługi zmarłego podkreślił przewodniczący uroczystościom pogrzebowym ks. Andrzej Grzelak. „Zgromadzeni tutaj, przed Bogiem samym, pragniemy – tak, jak umiemy najlepiej – podziękować za jego życie i za to wszystko, co w ciągu tego ponad 90-letniego życia stało się jego udziałem, a jednocześnie objęło swoimi błogosławionymi skutkami także wielu innych ludzi” - powiedział kapłan. - „Ś.P. Józefat należał do pokolenia, które nie pogodziło się z tym stanem [niewoli Polski], nie zapomniało ani o wierności Bogu, ani o honorze, ani o Ojczyźnie. Należał on do tych synów i córek naszego narodu, którzy swoje życie w całości położyli na szali, aby stanąć w obronie wolności Polski, jej honoru i jej dumnego dziedzictwa. Także po wojnie nosił on w swoim sercu troskę nie tylko o swoich najbliższych, nie tylko o życie rodzinne, ale o właściwe życie społeczne. Doskonale zdawał sobie on sprawę z tego, że nasze Ojczyzna, Polska, to jest przecież wielkie, tysiącletnie dziedzictwo. Zdawał sobie sprawę z bogactwa tego dziedzictwa i jak bardzo ono zobowiązuje i że nie można o nim zapomnieć. Kiedy tylko nastały nowe czasy, wiedział, że trzeba godnie uczcić wszystkie córki i wszystkich synów naszego narodu, którzy okazali prawdziwą wierność i szacunek wobec Rzeczypospolitej. Doskonale wiedział, że Polacy mają prawo do własnej tożsamości, suwerenności i niepodległości, że Polacy mają prawo do polskości. Nie szczędził swego wysiłku i musiał być wszędzie tam, gdzie była modlitwa za Polskę, gdzie upamiętniano najlepsze córki i synów naszego narodu.”
 
W uroczystości pogrzebowej uczestniczył m. in. płk. Zbigniew Zieliński ps. „Sęk”, przyjaciel i towarzysz broni zmarłego. Na zakończenie mszy pogrzebowej podzielił się on własnymi wspomnieniami o zmarłym: „Byłem jego przyjacielem od czasów wojny. Poznaliśmy się w bardzo trudnych warunkach, kiedy losy rzuciły mnie do Generalnej Guberni, do Radomska. Tam z Józefatem wstąpiliśmy do Szarych Szeregów, a później Armii Krajowej. Byliśmy w różnych oddziałach, lecz spotykaliśmy się bardzo często. Patriotyzm, który każdy z nas wyniósł ze swojej rodziny kierował nas do walki z wrogiem. Józefat działał na terenie Radomska i gminy Dąbrowa Zielona i jego działalność tam była bardzo owocna. Cieszył się dużym zaufaniem swoich kolegów i dowódców. Kiedy wojna się zakończyła, wtedy wstąpiliśmy do konspiracyjnego Wojska Polskiego pod dowództwem komendanta Stanisława Sojczyńskiego 'Warszczyca', by walczyć dalej, z kolejnym okupantem.”
 
W uroczystościach uczestniczyli także m.in. prezydent miasta Gniezna - Tomasz Budasz, starosta powiatu gnieźnieńskiego – Beata Tarczyńska oraz senator Robert Gaweł. Wśród tych, którzy złożyli ostatni hołd zmarłemu był także profesor Hubert Borys – syn dowódcy Batalionu „Parasol”, Adama Borysa. Pogrzeb odbył się w asyście Kompanii Reprezentacyjnej 33. Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Obecni na pogrzebie kibice pożegnali Kapitana, odpaliwszy race dymne, a żołnierze oddali mu hołd trzykrotną salwą z karabinów. (maw)