Są ludzie, którzy mają dobre serce. Są i tacy, którzy "mają benzynę we krwi". Są wreszcie i tacy, u których tą benzynę pompuje dobre serce. Nie brakuje takich ludzi też i w Gnieźnie. Ekipa "Nocnej Jazdy Samochodem Bez Celu - Gniezno" zbiera nakrętki, by w ten sposób pozyskać pieniądze na leczenie i rehabilitację niespełna 9-letniej Weroniki. W niedzielę, 6 maja uczestnicy akcji spotkali się na gnieźnieńskim Rynku.

"Jest to już dziesiąta edycja naszej akcji. Od trzech lat zbieramy nakrętki dla Weroniki. Zaczęło się to dość przypadkowo - moja znajoma jest ciocią Weroniki i kiedyś podczas rozmowy pojawił się temat, że Weronika potrzebuje jakiejś pomocy. Powiedziałem wówczas, że w naszym klubie jest dużo ludzi, mamy trochę wolnego czasu, a pasję możemy połączyć z tym, by zrobić coś dobrego, no i tak się zrodził pomysł, by zbierać te nakrętki." - mówi Sławomir Poniewiera, prezes klubu Nocna Jazda Samochodem Bez Celu - Gniezno. Akcję realizują wspólnie z podobnymi klubami, m.in. z Poznania i Swarzędza oraz z organizatorami gnieźnieńskiego "Wzlotowiska". W sumie zaangażowanych jest w nią pomiędzy 30 a 40 osób. "Chłopaki z naszego klubu mawiają: benzyna płynie w naszych żyłach. Dociera ona do serca, a serce bije również dla innych, dlatego chcemy też coś dobrego zrobić" - mówi S. Poniewiera.

Czasem ludzie zastanawiają się: jaki jest sens takich akcji, jak można pomóc za pomocą nakrętek. Tymczasem jest to cenny surowiec wtórny, skupowany w cenie ok. 1 zł za kilogram. Nakrętki trafiają więc do punktu skupu, bądź też bezpośrednio do firm zajmujących się przetwarzaniem tego rodzaju surowców - co pozwala zwykle uzyskać lepszą cenę, a pozyskane w ten sposób pieniądze trafiają w ręce osób potrzebujących wsparcia. W ten sposób czynimy więc podwójne dobro, podwójnie obywatelska postawa - chronimy środowisko naturalne a drugiemu człowiekowi pomagamy zmierzyć się z życiowymi problemami, chorobami, niepełnosprawnością. "Ostatnio udało się nam zebrać ponad tonę, bodajże ok. 1150 kg. Dziś będzie wynik prawdopodobnie zbliżony" - mówi S. Poniewiera, wskazując na ogromną stertę plastikowych worków pełnych nakrętek, wznoszącą się pośród samochodów.

Beneficjentką akcji jest Weronika Szewczyńska. Można ją było spotkać podczas zbiórki na gnieźnieńskim Rynku, gdzie dotarła wraz z rodziną - by tak samo, jak inni obejrzeć stojące tam samochody - zwłaszcza wóz strażacki, którym przyjechali druhowie i druhny z OSP Strzyżewo Smykowe oraz ogromnego forda crown victoria, amerykański wóz policyjny. 9-latka, chociaż porusza się na wózku, jest nadzwyczaj pełna życia, ciekawska - jak wiele dzieci w jej wieku wszędzie chce zajrzeć i wszystkiego dotknąć - oraz pełna radości, czarująca ludzi wokół pogodą i nieopisywalnym uśmiechem.



"Weronika urodziła się z rozszczepem kręgosłupa, przepukliną oponowo-rdzeniową otwartą w odcinku lędźwiowo-krzyżowym, wodogłowiem, wrodzonym zarośnięciem odbytu. Ponadto w wieku 3 lat doszła jeszcze do tego padaczka" - mówi mama Weroniki, Izabela Szewczyńska. - Padaczka jest w tej chwili dla nas najgorsza, gdyż wymyka się spod kontroli, chociaż ataków nie było już od dwóch lat." Dziecko przeszło już w życiu tak wiele operacji, że rodzicom trudno jest zliczyć. Niedawno przeszła kolejną, mającą ułatwić cewnikowanie i zwiększenie samodzielności dziewczynki. Weronikę czeka jeszcze wiele zabiegów - w chwili obecnej głównie związanych ze zrostem odbytu i stomią.

Wsparcie dla Weroniki potrzebne jest głównie w rehabilitacji, która łączy się z poważnymi kosztami. "Weronika uczęszcza na rehabilitację trzy razy w tygodniu. Niestety musimy to robić prywatnie, a 45 minut rehabilitacji kosztuje 50 zł" - mówi jej mama. Weronika jest podopieczną Fundacji Dzieciom Wspólnoty "Zdążyć z Pomocą". Losy dziewczynki, jej potrzeby i informacje o tym, jak można pomóc, znajdują się także na Facebooku.


"Weronika nauczyła nas, co w życiu naprawdę jest ważne - że tak naprawdę najważniejsze jest to, co jest najprostsze" -podsumowuje mama. (maw)